Katagoria: Testy ciężarówek, opublikowano: 12 czerwca 2014


Iveco Stralis: Włoska robota może zaskoczyć

Iveco Stralis: Włoska robota może zaskoczyć

Artykuł z numeru: TRUCKauto.pl: 2014/9-10

 

6----DSC_5699

 

Wygląd nie zachwyca, jednak oceny komfortu przekonują nawet zagorzałych krytyków. Właściwości jezdne Stralis są jeszcze lepsze. Okręt flagowy Iveco nie jest wybitny, jednak sprawdza się o wiele lepiej, niż można było oczekiwać.

 

Dalekobieżny samochód ciężarowy koncernu Fiat nie jest uważany w branży za obiekt westchnień. Wprawdzie Stralis Hi-Way, dzięki gruntownemu odświeżeniu modelu i nowym silnikom Euro 6, zdobył nawet tytuł „Truck of the Year 2013”. Jednak na europejskim rynku brylują inni. Chcieliśmy jednak sprawdzić,  jak w rzeczywistości dobry jest Iveco Stralis.

Na to jednak potrzeba wielu kilometrów, długiej trasy. Przejechaliśmy zatem z południa Niemiec na północ i z powrotem, przez wzgórza Kassel. Czysta jazda i mieszkanie w kabinie kierowcy, przeżycie codziennego dnia pracy kierowcy, ten test ciężarówki podąża inną drogą.

Na siodle mamy naczepę Kögel. Pięcioosiowy zestaw o masie 40 ton podąża na północ. Najpierw pojazd otrzymuje instrukcje w formie plug and play. Jednak najczęściej nie chodzi tylko o funkcje podstawowe, lecz o systemy multimedialne i telematykę. Zaklęcie w przypadku Iveco brzmi „Iveconnect”. Oznacza ono nawigację dla samochodu ciężarowego, telemetrię danych dla zarządzającego parkiem maszyn oraz system oceny kierowcy.

System monitoruje indywidualny styl jazdy, rejestruje wydawane polecenia oraz użycie hamulców kół i retardera. Na końcu trasy kierowcy wystawiana jest ocena – sprawdzimy.

5-1----DSC_5630

Mniejszy hałas

Najpierw musimy załadować bagaż kierowcy na naszą  podróż. Boczne zewnętrzne półki są dosyć małe, za to możliwości przechowywania we wnętrzu są wystarczające. Napoje i kanapki leżą w lodówce pod leżanką. Apetyt na pokonanie wielu kilometrów pogłębia ładnie wyprofilowane i wyłożone skórą siedzenie kierowcy. Niestety brakuje nam regulacji na poziomie ramion – tutaj ktoś zaoszczędził, ale nie tam, gdzie trzeba. Regulacja wzdłużna siedzenia jest wystarczająca dla osób z długimi nogami, kierownica znakomicie pasuje do ręki. Sześciocylindrowy silnik Cursor-11 uruchamia się bez nadmiernego hałasu, po czym natychmiast przechodzi w spokojną pracę na wolnych obrotach. Silnikowi Euro 6 nie brakuje „pary”. Jego 460 KM jest generowane z pojemności 11 litrów.  Konstruktorzy zrezygnowali całkowicie z recyrkulacji spalin. Katalizator SCR umieszczony w strumieniu spalin za filtrem cząstek stałych dba o oczyszczanie spalin. Czy powoduje to spalanie ogromnych ilości AdBlue? Tankowanie pokaże.

Trzy duże przyciski D, N i R wysyłają sygnał do przekładni. Bardziej przejrzyście nie da się tego zrobić. Po dwukrotnym naciśnięciu na D komputer przekładni przechodzi z automatycznego trybu zmiany biegów na tryb półautomatyczny. Może to się przydać podczas podjazdów na wzniesienia, aby można było zachować wybrany bieg, unikając w ten sposób zmiany biegów w górę i w dół. Hamulec postojowy znajduje się dokładnie co do milimetra tam, gdzie go szukamy, z prawej strony kierownicy. Przełączniki, przyciski i elementy obsługi nie wymagają długich ramion, nieuniknione menu pokładowe jest obsługiwane z kierownicy. Nie ma jednak mowy o przeciążeniu funkcjami. Wszystkie funkcje związane z jazdą kierowca znajdzie na dźwigni kierownicy z prawej strony.

W drodze na północ towarzyszy nam rzęsisty deszcz. Obie wycieraczki niezawodnie wypierają masy wody z szyby, bez szorowania, pisków czy tarcia. Wysokim kierowcom może nie przypaść do gustu kształt przedniej szyby – obserwacja czerwonego światła lub zwisających gałęzi jest utrudniona. Na wąskich drogach sprawdza się natychmiast precyzyjny, niezbyt nerwowy układ kierowniczy. Stralis prowadzi się prosto w sposób czysty, wymaga niewiele korekt, lepiej po prostu się nie da. Wchodzenie w wąskie zakręty jest łatwe, prędkość dyktuje tylko ładunek. Prężna amortyzacja kabiny, również układ jezdny jest bardziej sportowy, niż miękki, a mimo to kierowca na gorszych nawierzchniach nie odczuwa nadmiernych wstrząsów – za całkowite dostrojenie układu jezdnego Stralis otrzymuje ocenę 1.

 

Jeszcze bez ACC i PPC

Teraz czas na świeżą kawę, cyfrowy tachograf wzywa do wykonania przerwy. Pomimo instrukcji obsługi i licznych starań urządzenie pokładowe nie da się namówić do pracy. Wreszcie znajdujemy przyczynę: przetwornik napięcia odmówił posłuszeństwa. Pozostaje zatem tylko gniazdo 12V do ładowania telefonu.
Kolejne rozczarowanie czeka kierowcę przy próbie uruchomienia silnika. Program „Driving-Style-Evaluation” uruchamia się od nowa, wszystkie dotychczasowe wyniki jazdy zniknęły. Trochę szkoda, w końcu wyświetlacz pokazywał dobrą ocenę.

Na płaskich etapach komputer pokładowy sygnalizuje zużycie paliwa na poziomie poniżej 30 l/100 km, to cieszy kierowcę. W końcu ta niezła wartość została osiągnięta na mokrej nawierzchni. I to przez wyposażoną w liczne dodatkowe reflektory ciężarówkę, której aerodynamika nie obiecuje cudów. Przednia oś toczy się na szerokich oponach Michelin, wypierając z autostrady znaczne ilości wody. Prędkość przejazdowa wynosi 85 km/h, silnik wysokoprężny kręci się przy tym z prędkością 1200 obrotów na minutę. Na niewielkich podjazdach silnik męczy się przy 1000 obrotach, przekładnia względnie późno przełącza na 11. bieg.

Na dobre oceny zasługuje tempomat, który wprawdzie ani nie reguluje odległości (ACC), ani nie rozpoznaje danych GPS (PPC), jednak działa bardzo precyzyjnie. Po przekroczeniu ustawionej prędkości bremsomat bardzo dokładnie hamuje. Retarder (intarder firmy ZF) wspomaga proces hamowania przy asyście hamulca silnikowego. Pozwala to w sposób niezawodny wykluczyć przekroczenie prędkości, które zostałoby zarejestrowane w systemie. Nie tak perfekcyjne jest ustawienie histerezy – intuicyjnie zrobiłoby się to inaczej. Do pełnego szczęścia brakuje jedynie Eurotronic (alias AS Tronic firmy ZF), z precyzyjnie regulowaną funkcję Ecoroll, która pozwala w sposób ekonomiczny pokonywać wzniesienia – jest ona dostępna u większości konkurentów. Ponownie zauważa się, że Stralis nie jest już pojazdem najmłodszym.

Kasten-Navi-------DSC_5719

Prędkość obrotowa zamiast mocy

Ostatnim wyzwaniem na dziś są wzgórza Kassel. Tutaj wcześniej potrzebny był każdy koń mechaniczny. Dzięki obecnym silnikom, o dużej mocy, można je szybko pokonać. Pomimo nominalnych 460 KM silnik Cursor-11 jest raczej zawodnikiem wagi średniej, którego bardziej ożywia prędkość obrotowa, niż czysta moc. Rzut oka na dane techniczne obiecuje co prawda nieco inne przeżycie: maksymalny moment obrotowy 2150 Nm już przy 950 do 1500 obrotów. To „długa” oś tylna tłumi temperament naszego Stralisa. Poza tym komputer przekładni Eurotronic zbyt długo pozostawia włączony 12. bieg. A gdy rozmach się skończy, silnik jest mocno obciążony. Ciągniki z mocniejszymi silnikami ze względu na zakaz wyprzedzania siedzą nam na ogonie, przy następnym wzniesieniu poprawiamy się i redukujemy manualnie wcześniej.

Po niedługim czasie cyfrowy tachograf wzywa do długiego postoju nocnego. Miejsce na sen jest przygotowane w „malutkiej chatce”. Stralis nie jest bowiem królem przestrzeni. Pomimo największego wariantu kabiny jest nieco ciasno. Trzeba wspiąć na tunel silnika, przebrać się i posłać łóżko. Dolna przestrzeń z tyłu, z trzyczęściową leżanką zmienia się w salon, na szerszą i większą leżankę należy się wspiąć. Tam kierowca znajdzie to, czego potrzebuje: wygodny, jednak niezbyt szeroki materac, budzik, podnośnik szyby do szybkiego przewietrzania, można stamtąd nawet regulować zestaw muzyczny. Rano należy tylko schować przybory nocne w półkach w dachu i podnieść łóżko. Teraz wystarczy tylko włączyć ogrzewanie postojowe, bo za oknem wita nas mroźny poranek. Śniadanie jemy w salonie, niestety bez kawy.

Dalej droga prowadzi przez zatłoczoną autostradę A2 w kierunki Lipska, na byłym przejściu granicznym z NRD Helmstedt-Marienborn ponownie odzywa się cyfrowy tachograf. Jedziemy A14 po znakomitej nawierzchni w kierunki Schkeuditzer Kreuz, na lotnisku w Lipsku stoją jeszcze ostatnie samoloty NRD-owskich linii lotniczych Interflug. My jednak musimy jechać dalej. Niewielki ruch, brak zakazów wyprzedzania przez samochody ciężarowe, tak można jechać. Przy wjeździe do Lasu Turyńskiego robi się powoli ciemno, na ostatnich metrach całkowita blokada autostrady ponownie wymaga pełnej koncentracji. Objazd wąskimi drogami krajowymi, słabe lampy naszego Stralisa nie pomagają. Cała bateria reflektorów jest jedynie na pokaz, bo jest odłączona.

 

Koniec podróży służbowej

Ciągnik Stralis-Kögel dociera do celu o czasie. Licznik wskazuje 1400 przejechanych kilometrów. Według komputera pokładowego zużycie paliwa wzrosło do 34 l/100 km, Stralisowi Hi-Way nic nie zostało podarowane. Przy czym hiszpańsko-włoski pojazd nigdy nie wypadł ze swej roli – jeżeli chodzi o układ jezdny nie musi się obawiać żadnych porównań. Nowy silnik Cursor‑11 mocno ciągnie pod górę. Miękko zamykające się drzwi są szczelne. Znacznie lepiej wykonane wnętrze przekonuje również ekspertów krytycznie nastawionych względem marki, którzy skłaniają się do refleksji najpóźniej wówczas, gdy słyszą cenę.

 

Wolfgang Tschakert

 

Przeczytaj cały artykuł

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*

Share This