Katagoria: Testy ciężarówek, opublikowano: 08 grudnia 2012


Daily 35C 15V: Żwawo pręży muskuły

Daily 35C 15V: Żwawo pręży muskuły

Podchodząc do nowego ,,Dailaka” widzimy starego znajomego opakowanego w ładną formę, choć ostatni lifting miał miejsce przed trzema laty. We wnętrzu Iveco też nie ma rewolucji. Czy także pod maską nic się nie zmieniło? Nic bardziej błędnego.

Serce tego dostawczaka bije mocniej niż kiedykolwiek. Jazda nowym Iveco Daily może dostarczyć kierowcy sporo wrażeń. A to za sprawą zamontowanego w testowym pojeździe elastycznego czterocylindrowego, 16-zaworowego, rzędowego silnika. Jego stosunkowo wysoki moment obrotowy 350 Nm osiągany przy zakresie obrotów od 1400/min do 2920/min sprawia, że jadąc nowym ,,Dailakiem” mamy poczucie mocy.

Mocny silnik
Dodatkowo poczucie to potęguje wyposażenie silnika w turbosprężarkę z zaworem upustowym oraz intercoolerem, czyli chłodzeniem powietrza doładowującego. Dzięki filtrowi cząstek stałych EGR silnik spełnia normę Euro 5. Motor o pojemności 2998 cm sześc. oferuje maksymalną moc 146 KM (107 kW) osiąganą w przedziale obrotów 2920-3500 obr./min. Tak mocny sprzęt dla niektórych użytkowników może mieć przy niższych obrotach lekkie niedobory siły, jednakże po przekroczeniu 1000 obrotów do nieco ponad 2000 obrotów, czuje się zalety wynikającej z niesamowitej elastyczności tej 146-konnej jednostki napędowej. Silnik z jednej strony jest elastyczny, ale podobnie jak u konkurencji, nie wybucha mocą przy ruszaniu. Taki jest trend w segmencie pojazdów dostawczych, by na szwank nie narażać znajdującego się na „pace”, nawet najlepiej zabezpieczonego ładunku. Pracę tego silnika można porównać z atletą, który najpierw łapie głęboko powietrze, potem równomiernie napina mięśnie. A jeśli jest potrzeba, to potrafi kręcić się nawet do ponad 4000 obrotów. To rzadki przypadek. 3-litrowy silnik niestety jest także dość głośny, ale dopiero powyżej 3000 obrotów. Jednak w normalnym, użytkowym zakresie pracy silnik nie jest uciążliwy akustycznie. Nie można ulec wrażeniu, że lekki Daily jako 3,5-tonowiec przypomina o wcześniejszej figurze reklamowej Daily – Popeye’u po spożyciu dużych ilości szpinaku.
Reasumując – Daily 35 C harmonizuje znakomicie z wersją podstawową 3-litrowego silnika. Ta kombinacja przyspiesza mocno ze swoim 350 Nm momentem. Nie wpływa na nią szczególnie duży balast na grzbiecie. W sposób zadowalający auto wdrapuje się pod wzniesienia. Dobre wrażenie sprawia skonfigurowanie tej jednostki napędowej z 6-biegową manualną skrzynią ZF 6 S400 OD. Jej zalety docenią eksploatujący Daily na średnich dystansach, gdzie pojazd ten nie jest zbyt łakomy na konsumowane paliwo.

Poprawione wnętrze
Wewnątrz Iveco znacznie upiększyło kokpit. Przede wszystkim w oko wpada nowa funkcjonalna konsola środkowa. Generalnie plastiki pozostawiają nadal sporo do życzenia, choć należy stwierdzić, że w stosunku do poprzedniej wersji ich spasowanie i jakość wykonania uległy poprawie. Daily także po zmianach pozostaje wciąż raczej dobrym robotnikiem niż bywalcem salonów. Widać to po twardym plastiku, niekiedy ostrych kantach. Na pochwałę zasługuje ergonomiczny rozkład przełączników i duża liczba praktycznych schowków. Ale o to chyba chodzi – ten samochód ma po prostu zarabiać i oferować względny komfort pracy kierowcy.
Także z myślą o wygodzie kierowcy pomyślano o regulacji pionowej kierownicy i względnie swobodnym pochyleniu oparcia do tyłu, dzięki poprawie profilu ściany działowej. To sprawia, że nawet po przejechaniu kilkuset kilometrów nie odczuwa się większego zmęczenia jazdą. Irytować może chyba tylko podczas jazdy dźwignia uaktywniająca tempomat. Jak żywo przypomina kształtem tę od kierunkowskazów, co prowadzi często do pomyłek i zdziwienia podczas jej załączenia – myślisz, że zaprogramowałeś żądaną prędkość, a tu miga kierunkowskaz. Jest to jednak do opanowania po kilkuset przejechanych kilometrach.
Panuje przekonanie, że podwozie w Daily, także w tej generacji, nie jest dla dynamicznych. Przy naszej krótkiej jeździe nie stwierdziliśmy jednak, by układ kierowniczy działał z jakimkolwiek opóźnieniem, natomiast przednie, niezależne zawieszenie z regulowanym drążkiem skrętnym wiernie kopiowało nierówności terenu, bez nadmiernych wstrząsów kabiny. Dostawczak Iveco nie pozostaje w tyle za innymi, choć może wydawać się bardziej flegmatyczny przy ruszaniu niż inne transportery. Jak już jednak wspomnieliśmy w trosce o bezpieczeństwo ładunku nawet ta przywara może okazać się zaletą. Iveco nie oszczędza na technice bezpieczeństwa – ESP najnowszej generacji jest seryjny na pokładzie. To miłe zaskoczenie.

Zbigniew Witamborski

Ściągnij cały artykul

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*

Share This