Katagoria: Rynek, opublikowano: 08 maja 2014


Na K-M Import zawsze można liczyć

Na K-M Import zawsze można liczyć

Artykuł z numeru: TRUCKauto.pl: 2014/7-8

 

ATM-Tomek-2

 

Na początku był chaos, potem zrodził się pomysł, pomysł na transport. – Było trochę oszczędności, które wystarczyły na zakup pierwszego zestawu, ciągnika siodłowego z naczepą – wspomina Tomasz Murawski. 

 

Tak zaczyna się historia firmy ATM LOGISTICS z Piły. Ale pewnie każdej firmy, bo nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Właściciel firmy Tomasz Murawski pierwsze szlify, jako transportowiec, zdobywał na Zachodzie. Od lat współpracuje z K-M Import. W każdej sytuacji może liczyć na pomoc ludzi z Starej Łubianki.

Wóz albo przewóz! Jak zwykle w życiu potrzebna jest odrobina szczęścia, zwłaszcza że nie ma się zupełnie doświadczenia w tej, niełatwej przecież, branży. Udało się poznać tajniki transportu międzynarodowego i dziś firma się rozrosła. Po Europie jeździ już dziesięć jednostek z naczepami (8 meg i 2 standardy). Tabor składa się z 8 Scanii, 2 MAN oraz naczep Schmitz i Krone. Część ciągników siodłowych i naczep kupiono jako nowe jednostki. Jednak obecnie ATM LOGISTICS podejmując decyzje o zakupie ciągników, bierze pod uwagę sprzęt używany, kilkuletni z małym przebiegiem.

Wpływ na zakup pojazdów ma najważniejszy współczynnik jakość/cena. A ten w przypadku K-M IMPORT jest wysoki, co zaowocowało zakupem dwóch MAN TGX, z półroczną gwarancją. Warto nadmienić, że do tej pory Tomasz Murawski preferował inną, droższą markę.

I nie ma, co się dziwić tej decyzji. TGX zbiera wiele pochlebnych opinii wśród właścicieli, jak i kierowców tych pojazdów. Takie argumenty jak niska awaryjność, niewielkie zużycie paliwa, niedrogi serwis – mówią same za siebie. Te argumenty trudno pomijać myśląc o zakupie sprzętu.

Doświadczenie, zbierane przez lata prowadzenia firmy transportowej, przekonało właściciela ATM LOGISTICS, że przy zakupie naczep warto brać pod uwagę tylko nowe pojazdy. Rachunek ekonomiczny jest prosty. Skrupulatne prowadzenie kosztów każdej jednostki wyraźnie przechyliło o szalę decyzji w stronę nowych naczep. Wszystkie pojazdy to Schmitz lub Krone, te marki jeżdżą w firmie, są kupione w K-M IMPORT. Choć najnowsze są sygnowane słoniem. I to się już nie zmieni. – Naczepy ze słoniem zdały u mnie egzamin i właśnie czekam na odbiór trzech Variosów – mówi Tomasz Murawski.

A warto zaznaczyć, że K-M IMPORT sprzedaje nowe naczepy, przyjmując w rozliczeniu używane. To jest dobre rozwiązanie dla firm, które nie chcą brać na siebie ciężaru sprzedaży używanego taboru. Lepiej zostawić to handlowcom ze Starej Łubianki. – Róbmy to, do czego powołaliśmy firmę i na czym się znamy – to dobra zasada.

Ale to nie kończy wachlarza możliwości współpracy z K-M IMPORT. W Starej Łubiance istnieje możliwość wynajmu sprzętu, zwłaszcza naczep. Doskonałe rozwiązanie w sytuacji awaryjnej, np. gdy dojdzie do nieszczęścia i naczepa ulegnie zniszczeniu, uszkodzeniu w kolizji. Naprawa lub likwidacja szkody, z przyczyn formalnych i technicznych, może trwać nawet kilka tygodni. ATM korzystało już z takiego „koła ratunkowego”. Ich Schmitz Coil uległ uszkodzeniu w kolizji drogowej. Tył naczepy wymagał naprawy warsztatowej. Naprawa musiała trwać, ale ciągnik stał tylko przez weekend. – Szkoda miała miejsce w Niemczech, w czwartek. W piątek naczepa trafiła do naprawy do K-M IMPORT, a w poniedziałek po południu ciągnik, z zarejestrowaną, nową naczepą, już był w trasie po ładunek. Te rzeczy są nie do przecenienia i trzeba brać to pod uwagę wybierając dostawcę taboru do swojej firmy. Ważny jest prawdziwy partner w biznesie, do którego możesz się zwrócić, gdy wyniknie problem. Ważne aby nie być samemu w problemach. Liczy się partner, który poda rękę i pomoże rozwiązać sytuację awaryjną. Wcześniej czy później każdy z nas wpada w tarapaty, ale jeśli ma się takiego gwaranta bezpieczeństwa jak K-M IMPORT, to można czuć się bezpiecznie. Tak, jak ja – kończy Tomasz Murawski. Niech te słowa zapadną głęboko w pamięć i będą inspiracją dla przyszłych decyzji i działań ludzi biznesu.

 

Opr. Redakcja

 

Przeczytaj cały artykuł

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*

Share This