Katagoria: Polityka i Stowarzyszenia, Pracodawca, opublikowano: 13 czerwca 2013


Alea iacta est, czyli skarga OZPTD do Komisji Europejskiej

Alea iacta est, czyli skarga OZPTD do Komisji Europejskiej

Od kilku lat Ogólnopolski Związek Pracodawców Transportu Drogowego zwraca się do kolejnych ministrów transportu o stopniowe znoszenie ograniczeń nośności polskiej infrastruktury drogowej dla pojazdów spełniających wymagania okre-ślone w polskich i europejskich warunkach technicznych.

Niestety za każdym razem wystąpienia związku zbywane są lekceważącym i aroganckim milczeniem.
Tymczasem pomimo upływu 9 lat od naszego wejścia do Unii Europejskiej i setek miliardów złotych otrzymanych przez polską administrację na modernizację naszej sieci drogowej, zaledwie 1,32% polskich dróg umożliwia ruch normatywnie załadowanych pojazdów o nacisku 11,5 t na pojedynczą oś napędową. Celowo mowa jest tutaj o ruchu a nie o przejeździe, gdyż oddzielone od siebie 11,5-tonowe odcinki dróg nie zapewniają jego ciągłości.
Obecne tempo udostępniania dróg dla normatywnie załadowanych pojazdów pozwala przypuszczać, że na drogach krajowych proces ten zakończy się w Polsce dopiero za około 60 lat. A próba oszacowania czasu potrzebnego do otwarcia sieci dróg samorządowych, nawet tylko tych wojewódzkich, ociera się o science fiction. Dlatego OZPTD powiedział dość. Dość wybiórczego wdrażania prawa europejskiego. Wdrażania jedynie tam, gdzie unijne rozwiązania pozwalają biurokracji poszerzać zakres swojej władzy, zawiadywać kolejnymi coraz większymi pieniędzmi i zapewniać kolejne wpływy budżetowe. Wybiórczego, gdyż korzystne dla pracodawców rozwiązania są wprowadzane z wieloletnim opóźnieniem lub nie wdraża się ich wcale.
Dlatego też 23 maja br. Bolesław Milewski, przewodniczący OZPTD, złożył w imieniu Zarządu Głównego związku formalną skargę do Komisji Europejskiej w sprawie nieprzestrzegania przez polską administrację zobowiązań wynikających z postanowień Załącznika XII do Traktatu dotyczącego przystąpienia Republiki Czeskiej, Estonii, Cypru, Łotwy, Litwy, Węgier, Malty, Polski, Słowenii i Słowacji do Unii Europejskiej oraz z postanowień Dyrektywy Rady 96/53/WE z dnia 25 lipca 1996 r., ustanawiającej dla niektórych pojazdów drogowych poruszających się na terytorium Wspólnoty maksymalne dopuszczalne wymiary w ruchu krajowym i międzynarodowym oraz maksymalne dopuszczalne obciążenia w ruchu międzynarodowym.

SKARGA DOTYCZY W SZCZEGÓLNOŚCI:

  • uniemożliwienia korzystania z nieunowocześnionych części drugorzędnej sieci dróg, tam gdzie jest to technicznie możliwe, dla celów załadunku i rozładunku pojazdów spełniających wymagania Dyrektywy Rady 96/53/WE,
  • wykorzystania środków pochodzących z budżetu Wspólnoty na budowę lub unowocześnianie dróg bez zapewnienia przenoszenia przez te drogi dopuszczalnego nacisku 11,5 tony na oś,
  • braku realnych działań w zakresie stopniowego otwierania polskiej sieci dróg dla pojazdów spełniających wymagania Dyrektywy Rady 96/53/WE.

W swojej skardze OZPTD wskazał ponadto, iż obecna sytuacja w istotny sposób zaburza unijne zasady: zasadę swobodnego przepływu towarów, zasadę konkurencyjności oraz zasadę ochrony klimatu. Wynika to z faktu, iż istniejące ograniczenia nośności dróg skutkują niepełnym wykorzystaniem przestrzeni ładunkowej normatywnych pojazdów. W większości przypadków, w celu zachowania zgodności realizowanego przewozu z polskimi przepisami drogowymi, pojazdy do przewozu rzeczy wykorzystują zaledwie około 50% ich dopuszczalnej ładowności. Tym samym oznacza to wzrost kosztów transportu oraz znaczne zwiększenie liczby pojazdów potrzebnych do przewozu określonej masy towarowej. Skutki tego stanu rzeczy to: zmniejszenie konkurencyjności polskiej gospodarki, zwiększenie zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego, które u nas kilkukrotnie przekracza średnią europejską, zwiększenie liczby emitowanych do atmosfery zanieczyszczeń, w tym emisja CO2 i tlenków azotu, oraz kongestia (zatory na drogach).
Czy nasza skarga odniesie skutek? Tego nie wiemy, gdyż wszystko zależy od oceny sytuacji, którą wykonają urzędnicy z Komisji Europejskiej. Miejmy jednak nadzieję, że Komisja Europejska podzieli nasze zastrzeżenia. W przeciwnym razie już niedługo po polskim transporcie drogowym pozostanie jedynie wspomnienie, a sama Polska stanie się państwem rolniczym z licznymi parkami krajobrazowymi, przez który prowadzić będą tranzytowe korytarze europejskiej sieci transportowej, umożliwiające wymianę towarową pomiędzy Niemcami a Rosją. W tym stanie rzeczy należy tylko żałować, że polski Rząd nie rozumie realnych potrzeb naszej gospodarki. Gospodarki, dla której infrastruktura drogowa jest tym, czym układ krwionośny dla organizmu. Gdy ten jest niedrożny, to wcześniej czy później ma miejsce zawał. I nie chodzi tu wcale o sieć autostrad, gdyż te zazwyczaj nie prowadzą do żadnego przedsiębiorstwa. Chodzi o drogi prowadzące do miejsc, gdzie wytwarzany jest realny dochód narodowy, do miejsc załadunku i rozładunku towarów, do miejsc gdzie zatrudniona jest większość Polaków i gdzie położone są polskie zakłady produkcyjne.

Maciej Wroński

Sciagnij caly artykul

 

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*

Share This